dlaczego my
Stowarzyszenie

Jacek Kuroń

Zamiast palić komitety zakładajcie własne! słynne słowa Jacka Kuronia dotyczyły Komitetu Obrony Robotników i streszczały pewną filozofię walki z niedemokratyczną władzą w czasach komunizmu. Jednak dziś –  w pełni demokratycznej i wolnej Polsce – słowa te nie straciły swojej aktualności. Dla nas, ludzi działających w organizacjach pozarządowych, wezwanie do zakładania własnych komitetów jest bowiem przesłaniem kluczowym.

Cała biografia Jacka Kuronia jest jednocześnie wzruszająca i tragiczna: z jednej strony cel, któremu poświęcił całe swoje życie został osiągnięty, z drugiej – tak naprawdę nigdy nie mógł się nim w pełni cieszyć. Swoją drogę polityczną rozpoczął na początku lat 50. działając w Związku Młodzieży Polskiej, w 1953 roku został usunięty zarówno z tej organizacja (oraz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej) za krytykę jej koncepcji ideowej. W 1955 roku założył Krąg Walterowski, w latach 1957-1964 pracował w Głównej Kwaterze Związku Harcerstwa Polskiego.

W 1964 roku po napisaniu – wraz z Karolem Modzelewskim – Listu otwartego do Partii, ponownie został usunięty z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i skazany na trzy lata pozbawienia wolności. Od tego czasu współtworzy polską opozycję demokratyczną – w 1968 ponownie zostaje pozbawiony wolności w związku z wydarzeniami marcowymi; jest jednym z sygnatariuszy Listu 59; w 1976 roku podpisuje akt założycielski Komitetu Obrony Robotników; od początku lat 80. jeden z najważniejszych działaczy „Solidarności”.

W listopadzie 1982 roku jego pierwsza żona – Grażyna Kuroń (znana bardziej jako „Gaja”) – umiera najprawdopodobniej na skutek zapalenia płuc, na które zapadła podczas internowania. Jacek Kuroń w tym czasie również jest pozbawiony wolności pod zarzutem próby obalenia ustroju.

W wolnej Polsce Jacek Kuroń jest jednym z najbardziej lubianych polityków – od 1989 do 2001 roku jest posłem, dwukrotnym ministrem pracy (to on do słownika wprowadził „kuroniówkę” – synonim zasiłku dla bezrobotnych) oraz kandydatem Unii Wolności na urząd prezydenta. Działa również w sferze pozapolitycznej – wraz z drugą żoną zakłada Uniwersytet Powszechny im. Jana Józefa Lipskiego w Teremiskach, wielokrotnie występuje przeciwko łamaniu praw człowieka. Umiera 17 czerwca 2004 roku w Warszawie.

Każdy z nas powinien pamiętać o Jacku Kuroniu, kiedy zastanawia się, czy postępuje zgodnie ze swoim przekonaniami; Jacek Kuroń powinien nam przypominać, że częścią odpowiedzialnego liberalizmu musi być pamięć oraz pomoc dla słabszych; a przede wszystkim – dzięki Jackowi Kuroniowi powinniśmy pamiętać, że zawsze pozostaje coś do zrobienia. Jego brat – Andrzej Kuroń – mówił bowiem kilka lat po jego śmierci: Nie mamy społeczeństwa obywatelskiego. Nie kontrolujemy się wzajemnie, nie pomagamy słabszym. Żyjemy przeszłością. Gdyby Grażyna i Jacek żyli – walczyliby do upadłego. Oni na pewno by się nie poddali.



szota.biz  ★